Ochrona doglebowa ziemniaka w nowej rzeczywistości – jak radzić sobie bez metrybuzyny?

Okopowe

Koniec kwietnia to dla plantatorów ziemniaka moment, w którym kalendarz prac polowych musi spotkać się z odpowiednimi warunkami termicznymi. Tegoroczna wiosna bywa kapryśna i chłodniejsza od średniej z ostatnich lat, jednak pomiary temperatury gleby napawają optymizmem. Na głębokości sadzenia bulw temperatura jest już w optymalna. Oznacza to, że gleba jest wystarczająco wygrzana do startu wegetacji ziemniaka. Wraz z ruszeniem prac w polu, przed rolnikami stanie jedno z największych wyzwań technologicznych ostatnich lat – pierwszy sezon bez możliwości stosowania metrybuzyny. Ta kluczowa dotychczas substancja została wycofana z użytku decyzją Unii Europejskiej. Wymusza to na producentach ziemniaka zmianę podejścia do zwalczania chwastów dwuliściennych.

Odejście od metrybuzyny to jednak nie tylko konieczność wynikająca z przepisów, ale również szansa na bezpieczniejszą uprawę odmian wrażliwych. Niektóre z nich negatywnie reagowały na tę substancję nawet przy zabiegach doglebowych. Budowanie nowoczesnej technologii ochrony warto oprzeć na mieszaninach substancji takich jak aklonifen, prosulfokarb oraz chlomazon. W ubiegłorocznych testach polowych wykazały się one wysoką skutecznością. Szczególną uwagę należy zwrócić na aklonifen, który bardzo dobrze radzi sobie z tak uciążliwymi chwastami jak komosa biała, szarłat czy samosiewy rzepaku. W zależności od presji chwastów i lokalnej specyfiki pola, technologię tę można uzupełnić pendimetaliną, tworząc kompleksowe rozwiązanie zabezpieczające plantację.

Niezależnie od wybranej strategii uprawy – czy jest to sadzenie z jednoczesnym formowaniem redlin, czy system zakładający kilkukrotne zabiegi mechaniczne – bardzo istotną kwestią pozostaje wilgotność gleby. W regionach narażonych na okresowe niedobory opadów, takich jak pogranicze na przykład Wielkopolski i Kujaw, działanie herbicydów doglebowych bywa utrudnione. W takich trudnych warunkach bardzo przydatnym elementem technologii staje się adiuwant. Pozwala on na stworzenie trwałego filmu ochronnego na powierzchni redliny i silniejsze związanie substancji aktywnych z glebą. Znacząco wydłuża to czas ich działania i zapobiega nadmiernemu przemieszczaniu się preparatów.

Obejrzyj wideo i dowiedz się więcej