Dlaczego herbicydy zbożowe nie zawsze działają skutecznie?
Zanim zaczną się siewy zbóż ozimych i pierwsze zabiegi na chwasty, warto przeanalizować przebieg poprzedniego sezonu. Prześledzenie zarówno zastosowanych rozwiązań, jak i warunków pogodowych pozwala znaleźć odpowiedź, dlaczego herbicydy zbożowe nie zawsze działają wystarczająco skutecznie. Jakie wnioski wskazują eksperci i jakie mają zalecenia na nowy sezon?
W przypadku zbóż ozimych przerwa między zbiorami a zasiewami może wynosić nawet kilka miesięcy. Termin siewów zależy m.in. od tego, kiedy zakończy się wegetacja upraw poprzedzających je na danym stanowisku. Standardowo rolnicy rozpoczynają siew zbóż w połowie września. Jednak z pewnością nie zabraknie plantacji, na których nastąpi to dopiero pod koniec października albo nawet w listopadzie – po zbiorach kukurydzy czy buraków cukrowych.
Zanim zacznie się nowy sezon
Przełom sezonów, kiedy zakończyły się zbiory, a za kilka tygodni zaczną się siewy, to okres, który warto wykorzystać na przeanalizowanie minionego roku w uprawach zbożowych. Problemy, jakie występowały, i rozwiązania, które sprawdziły się (lub zawiodły) to cenne podpowiedzi, na co zwrócić uwagę w kolejnym sezonie.
– Każdy rolnik powinien przeanalizować książkę zabiegów, zwracając uwagę na to, jakie środki były w ubiegłych latach stosowane
– przypomina Mateusz Mikoda, doradca INNVIGO z Dolnego Śląska.
– Pojawiały się problemy ze zwalczaniem chwastów? Może to świadczyć o tym, że występują odporności chociażby na substancje z grupy inhibitorów ALS. To zjawisko obserwujemy w skali całego kraju, ale nie wszyscy biorą je pod uwagę, kiedy planują zabiegi.

Jesienne problemy na polach
Miniona jesień w większości kraju różniła się od poprzednich sezonów, kiedy długo utrzymywały się dość wysokie temperatury – niekiedy nietypowe choćby jak na listopad. Tymczasem w ubiegłym roku panowały umiarkowane, a nawet niskie temperatury, którym towarzyszyły okresowe opady deszczu. Następnie wcześnie zapanowały prawdziwie zimowe warunki, znacznie bardziej mroźne w porównaniu do ostatnich lat.
Taka sytuacja nie sprzyjała terminowemu wykonywaniu zabiegów herbicydowych w zbożach ozimych. W zależności od regionu stosunkowo niewielu rolnikom udało się skorzystać z okna pogodowego, kiedy przez tydzień czy dwa utrzymywała się pogoda pozwalająca na zastosowanie herbicydów, ich pobranie przez chwasty i uaktywnienie się w roślinach. Z szacunków doradców terenowych wynika, że np. na Dolnym Śląsku takie zabiegi wykonało ok. 30-40% plantatorów.
Ta substancja gwarantowała skuteczność zabiegów
Był też inny problem, który uwidocznił się później na tych terenach. Na plantacjach, gdzie nie zastosowano odpowiednio dobranych preparatów doglebowych zawierających flufenacet, wiosną było bardzo trudno ograniczyć presję miotły zbożowej.
Obserwacje dotyczące tej substancji potwierdza też Piotr Sokołowski, doradca INNVIGO odpowiedzialny za region południowo-wschodni. Jak wynika z jego doświadczenia i rozmów z rolnikami z tych terenów, nawet dość późno zastosowane zabiegi herbicydowe uwzględniające ten składnik miały wysoką skuteczność. Na takich plantacjach bardzo rzadko występowała konieczność wykonywania wiosennych poprawek. Należało ewentualnie skupić się wtedy na trudnych chwastach, takich jak chabry czy ostrożenie.

Jesienne odchwaszczanie ma przewagę
Rozwiązaniem stopniowo wprowadzanym do technologii jesiennej w tamtym sezonie był środek Amstaf 800 EC, zawierający prosulfokarb. To substancja, która będzie odgrywała wiodącą rolę w jesiennej technologii herbicydowej dla zbóż po wycofaniu flufenacetu. Dotychczas nie była ona powszechnie stosowana w zbożach, dzięki czemu nie ma ryzyka, że po jej użyciu wystąpią odporności.
Doradca z Lubelszczyzny zwraca również uwagę na kluczowe znaczenie zabiegów herbicydowych o tej porze roku:
– Trzeba skupić się na odchwaszczaniu zbóż jesienią, jeżeli tylko warunki na to pozwolą. Stosowane wtedy substancje doglebowe działają, o ile panuje odpowiednia wilgotność. W danym momencie może być zimno. Jednak one aktywują się później w okresie do kilku miesięcy, więc ważne, żeby zostały zaaplikowane.
Niezwalczone chwasty stanowiły problem wiosną
Konsekwencją jesiennych problemów w zbożach była sytuacja, z którą rolnicy musieli mierzyć się na wiosnę. W przypadku Dolnego Śląska największe trudności wynikały z wysokiej presji miotły zbożowej. Dotyczyło to plantacji, gdzie nie zastosowano jesiennych zabiegów lub dobór substancji był niewłaściwy, ponieważ nie uwzględniał flufenacetu. Zresztą było to duże wyzwanie nie tylko w tym regionie. W całej Polsce obserwowane są uodpornienia tego chwastu na substancje aktywne z grupy inhibitorów ALS, czyli na sulfonylomoczniki. Z tego powodu rozwiązania, które we wcześniejszych latach jeszcze wykazywały pewną skuteczność, obecnie nie przynoszą pożądanych efektów.
Kolejne utrudnienie właściwie na terenie całego kraju stanowiła utrzymująca się wiosną susza. Zasoby wody z roztopów okrywy śnieżnej nie wystarczyły na długo. Marzec i kwiecień były natomiast niemal bezdeszczowe, więc bardzo niekorzystne dla upraw. Z tego powodu herbicydowe zabiegi doglebowe nie działały w takich warunkach odpowiednio skutecznie. Natomiast po majowych opadach deszczu dochodziło do ponownych, rozłożonych w czasie wschodów chwastów.
Przewaga jesiennych zabiegów
W południowo-wschodnich województwach problematyczna sytuacja wynikała również z występujących w tym okresie przymrozków. Uniemożliwiały one trafienie z zabiegiem w okienko pogodowe, które zarówno umożliwiłoby aplikację herbicydów, jak i zapewniło tygodniowy czy dwutygodniowy okres pozwalający na zadziałanie substancji aktywnych. Dlatego w drugiej części sezonu producenci zbóż uskarżali się nie tylko na obecność miotły zbożowej. Problemem były też trudne do zwalczenia maki, chabry, przytulia czy chwastnica. Wymagały one kolejnych, nawet kilkukrotnych zabiegów poprawkowych.
– Rolnicy, którzy zdecydowali się na jesienne odchwaszczanie, wygrali walkę z chwastami. Mijający sezon pokazał, dlaczego to ważne. Odkładanie zabiegów na wiosnę to za duże ryzyko, bo po prostu może nie być odpowiednich warunków
– zauważa Piotr Sokołowski.
– W razie konieczności zrobienia poprawek, np. na chabry czy ostrożenie, zalecaliśmy np. środek Hapi 250 EC, czyli chlopyralid, fluroksypyr i florasulam, ewentualnie z dodatkiem fenoksaprop-P-etylu zawartego w preparacie Fenoxinn Max 110 EC. To sprawdziło się bardzo dobrze, więc klienci byli zadowoleni.
Herbicydy zbożowe nie zawsze działają? Postaw na tę strategię
Zbliżające się siewy pszenicy oznaczają konieczność wyboru strategii herbicydowej na nowy sezon. W przypadku wcześnie obsiewanych stanowisk trzeba pamiętać, że tym samym etap wegetacji jesiennej wydłuża się. To przekłada się również na okres stosowania ochrony herbicydowej. To istotne zwłaszcza jeżeli w glebie jest obecny liczny bank nasion. Konstruując technologię do zwalczania chwastów, w zabiegu doglebowym można ostatni raz wykorzystać sprawdzoną substancję, jaką jest flufenacet. Ten komponent, skuteczny nie tylko wobec miotły zbożowej, wpisuje się też jako pierwszy etap w technologię ukierunkowaną na zwalczanie wyczyńca. Preparaty, które zawierają ten składnik, są w sprzedaży jeszcze do 10 października, natomiast termin dozwolonego użycia mija 10 grudnia.

Zabiegi doglebowe są najbardziej skutecznym rozwiązaniem. Stosowane wówczas substancje należą do zupełnie innych grup chemicznych niż te o przeznaczeniu nalistnym. Dlatego pełnią one tak ważną rolę, zwłaszcza w kontekście narastającej odporności chwastów. Ważne, żeby te trudne jednoliścienne zwalczać tak szybko, jak to możliwe, kiedy są jeszcze we wczesnych fazach rozwojowych. Praktyka dowodzi, że znacznie łatwiej wykonać późniejszą jesienią celowany zabieg nalistny jako poprawkę niż zmagać się z nimi, gdy są już wyrośnięte.
Flufenacet zastosujesz ostatni raz
– Ze względu na występujące odporności chwastów i na ostatnią możliwość wykorzystania warto w tym roku zacząć ochronę herbicydową zbóż ozimych od flufenacetu, żeby potem móc rotować inne substancje
– radzi Marcin Bystroński, Menedżer ds. upraw rolniczych w firmie INNVIGO.
– Z naszego portfolio rekomendujemy herbicydy Cezaro 574 SC czy Trivino 599,5 SC. W zależności od terminu siewu, przebiegu pogody i obecności chwastów jednoliściennych innych niż miotła zbożowa do późniejszych zabiegów nalistnych można użyć środka z mezosulfuronem, jakim jest Pacyfik 30 OD.
Herbicyd Cezaro 574 SC zawiera flufenacet, diflufenikan i florasulam, natomiast w skład środka Trivino 599,5 SC oprócz flufenacetu wchodzi diflufenikan i penoksulam. Właściwości poszczególnych substancji aktywnych pozwalają dobrać rozwiązanie do zachwaszczenia w zbożach ozimych na danym polu. Jeżeli konieczne jest jeszcze bardziej zindywidualizowane skomponowanie mieszaniny, można też wykorzystać jako jeden ze składników produkt Cevino 500 SC, czyli czysty flufenacet.

